Szczególnie Polecamy

Gdynia - Liepaja/Kalmar/Bornholm/Karlskrona - Gdynia

Cena: 950 PLN

Termin rejsu: 2018-12-06 - 2018-12-09

Gdynia - Liepaja/Kalmar/Bornholm/Karlskrona - Gdynia

Cena: 950 PLN

Termin rejsu: 2018-11-29 - 2018-12-02

Najbliższe Rejsy

XII Sekstantowe Andrzejki

Gdynia - Gdynia

Cena: 950 PLN

Termin rejsu: 2018-11-29 - 2018-12-02

XII Sekstantowe Mikołajki

Gdynia - Gdynia

Cena: 950 PLN

Termin rejsu: 2018-12-06 - 2018-12-09

Najbliższe Szkolenia

_NO_TRAINING

Rejsy

Na majówkę do Kopenhagi

Trzebież - Świnoujście - Kopenhaga - Goteborg - Trzebież

[majowka2012]



DANE TECHNICZNE:
  • typ: do 1967 kecz gaflowy, aktualnie brygantyna
  • armator: Polski Związek Żeglarski
  • port macierzysty: Szczecin
  • rok budowy: 1944
  • budowniczy: nieznany, kadłub poniemiecki przebudowany na żaglowiec w Stoczni Rybackiej w Gdyni
  • materiał konstrukcyjny: drewno i stal
  • tonaż: 99,4 BRT
  • długość po pokładzie: 24,30 m
  • długość z bukszprytem: 30,70 m
  • szerokość: 6,40 m
  • zanurzenie: 3,0 m
  • wysokość maksymalna: 22,4 m
  • powierzchnia żagli: do 1967 - 234 m2, aktualnie 337,5 m2
  • silnik pomocniczy: Diesel 135 KM
  • załoga: 25 osób


s/y Kapitan Głowacki jest przebudowanym do celów żeglarskiego szkolenia poniemieckim kutrem rybackim typu KFK (Kriegsfischkutter). Wyrzucony na mieliznę kadłub znaleziono w 1945 roku w pobliżu Świnoujścia. Konstrukcyjnie jednostka ta różni się od pozostałych z tego typu pod względem przedłużenia o kilka wręgów części środkowej statku. W 1949 roku sprzedana została Państwowemu Centrum Wychowania Morskiego.

Państwowa Szkoła Rybaków Morskich będąca Armatorem, działająca w ramach PCWM ożaglowała jednostkę jako kecz gaflowy, wyposażono w drzewca z sosny, wyjątkiem był stalowy bezan, który spełniał jednocześnie funkcję komina. Śródokręcie pomieściło windę trałową i zejściówkę do ładowni, na sterburcie zamocowano dwa kozły sieciowe. Kubryk mógł przyjąć 14 osób załogi szkolnej.

Jacht wszedł do eksploatacji równocześnie ze szkunerem JANEK KRASICKI (bliźniakiem ZEWU MORZA), drugą jednostką żaglową odrestaurowaną dla PCWK. Uroczyste podniesienie bander na obu żaglowcach odbyło się 19 kwietnia 1951 roku w basenie jachtowym w Gdyni. Kecz otrzymał nazwę HENRYK RUTKOWSKI, a przy tym rejestracyjny znak rybacki GDY-180.

Na morze świeżo ukończony kecz wychodzi już 25 kwietnia w towarzystwie DARU POMORZA, ZEWU MORZA, JANKA KRASICKIEGO. Flotylla uczestniczy w Rejsie Pokoju do Lenin-gradu, wcześniej zawijając po drodze do Sztokholmu. Cel podróży osiągnięty zostaje 26 maja i po tygodniowym postoju statki obierają kurs powrotny. Gdynię osiągają 9 czerwca. Jeszcze w tym samym roku likwidacji ulega PCWM, a dwa lata później całkowitemu przeobrażeniu poddany zostaje system szkolenia w rybołówstwie. Mimo to HENRYK RUTKOWSKI nadal odbywa rejsy przysposabiające kadry oficerskie do pracy zawodowej. Pływa po Bałtyku i Morzu Północnym najczęściej pod Kazimierzem Jurkiewiczem i Janem Netzelem.



W lecie 1959 roku Henryk RUTKOWSKI (zwany popularnie "Rutkiem") i JANEK KRASICKI wychodzą ze szkolnymi załogami w okrężny rejs po Bałtyku. Odwiedzają Bergen, Rostock, Abo i Marienhamn. Trzy sezony później, aktualny armator żaglowca - Szkoła Rybołówstwa Morskiego w Gdyni przyjmuje na roczny kurs rybacki grupę 13 Afrykańczyków z Gwinei. Praktykę zawodową zdobywają oni na pokładzie naszego kecza.

Jeszcze tego samego roku, w ramach współpracy ze Szkołą Rybołówstwa Morskiego w Szczecinie, HENRYK RUTKOWSKI skierowany zostaje do Trzebieży. Tu, 20 czerwca przyjmuje na swój pokład przyszłych uczniów tej szkoły by sprawdzić ich przydatność do zawodu w rejsie kandydackim. Po kolejnej przebudowie systemu szkolenia rybaków, co ma miejsce w roku 1963, w nowe koncepcje dydaktyczne nie wkalkulowano zastosowania praktycznego dla jednostki żaglowej. Jacht trafia do Ośrodka szkolenia żeglarskiego Ligi Obrony Kraju w Jastarnii. Eksploatowany przez żeglarzy wypływa w następnym sezonie na Morze Północne odwiedzając w tej podróży kilka portów zachodnioeuropejskich.

W roku 1967 żaglowiec pod kapitanem Jerzym Morzyckim odwiedza Stralsund. Tu uzyskano niezwykle cenne informacje o jachcie. Otóż, okazuje się, że jednostki tego typu były budowane przez Niemców jako kutry dozorowe, a nie jak podaje cała nasza literatura żeglarska - jako kutry rybackie. Świadczy o tym relacja kapitana z tego rejsu: Do burty RUTKOWSKIEGO podszedł jakiś Niemiec i zapytał czy może obejrzeć jacht. Po oględzinach powiedział, że w Polsce ukończono budowę jednostki tak, jak pierwotnie wznoszono tego typu statki w Niemczech. Na dowód pokazał album z fotografiami z roku 1937 lub 1938, gdzie można było zobaczyć zdjęcie RUTKOWSKIEGO noszącego nazwę FORDEL. Stwierdził, że w Niemczech zbudowano (w Stralsundzie) całą serię podobnych jednostek (liczoną na dziesiątki), że on sam był jednym z budowniczych, że wszystkie przeznaczone były do dozoru brzegów morskich. Czy można zatem przyjąć, że HENRYK RUTKOWSKI to ex FORDEL?

Dalsze losy Henryka RUTKOWSKIEGO związane są z ośrodkiem w Trzebieży, do której przekazany zostaje na stałe w roku 1970. Ówczesny dyrektor Ośrodka Bogusław Kraczkowski zgłasza wniosek, aby zmienić nazwę żaglowca na BIAŁY SŁOŃ. Propozycja zostaje przyjęta, ale obowiązuje zaledwie przez kilka miesięcy tego sezonu żeglarskiego. Od roku 1975 HEN-RYK RUTKOWSKI związany umową czarterową z TV pływa intensywnie z Bractwem Żelaznej Szekli, pełni nawet funkcję flagowej jednostki tej organizacji. W sezonie tym w siedmiu rejsach szkolenie żeglarskie przechodzi 90 jungów i 30 pracowników telewizji zajmujących się propagandą. We wrześniu zorganizowano rejs instruktorów Bractwa do Wielkiej Brytanii, który prowadził Aleksander Lipiński. Żeglarze odwiedzili wówczas Londyn, Amsterdam i Kopenhagę. Jedną z atrakcji tej wyprawy okazało się niespodziewane spotkanie po drodze ZEWU MORZA.



Lata intensywnego wykorzystania jachtu odbiły się wyraźnie na jego stanie technicznym. Konieczny był remont generalny, jednakże w PZŻ trudno było znaleźć na ten cel odpowiednie finanse. W tej sytuacji stojący na sznurku żaglowiec sprzedano z ulgą trafiającemu się kupcowi: Klubowi Płetwonurków ze Szczecina. W ich planach leżała przebudowa jednostki na bazę nurkową, którą można by eksploatować na cieplejszych morzach. W konsekwencji jacht oddany zostaje do specjalistycznej stoczni we Władysławowie znanego Przedsiębiorstwa Usług Rybackich "Szkuner". Jednakże prace remontowe zostają wkrótce wstrzymane z uwagi na ogromne koszty tego przedsięwzięcia. Przez kilka następnych lat żaglowiec stoi zapomniany i dopiero decyzja PZŻ o ponownym wcieleniu go w skład związkowej flotylli ratuje go przed całkowitą zagładą, Zostaje kompletnie przeprojektowany i odbudowany niemal od podstaw. Stocznię opuszcza w 1986 roku jako brygantyna.

s/y Kapitan GłowackiNastępnie eksploatowany jest wspólnie z Towarzystwem Zapobiegania Narkomanii. Przez dwa sezony pływał głównie po Bałtyku odwiedzając obok polskich także zachodnio-niemieckie porty. W roku 1997 decyzją władz PZŻ zostaje zmieniona nazwa jachtu na KAPITAN GŁOWACKI. W roku 1997 "Kapitan Głowacki" brał udział w Drugim Oświatowym Zlocie Żeglarzy Polonijnych zorganizowanym w Gdańsku (załogę stanowili żeglarze ze Stanów Zjednoczonych, Kanady i Wielkiej Brytanii), a jednocześnie w obchodach tysiąclecia powstania Gdańska. Wielokrotnie uczestniczył w zlotach młodzieży na żaglowcach w ramach Cutty Sark Tall Ships Races, zdobywając czołowe lokaty, oraz w regatach.

Obecnie jacht odbywa rejsy po morzu bałtyckim oraz północnym, a także uczestniczy w programie Szczecińskiej Szkoły pod Żaglami oraz Morskiej Edukacji Młodzieży, odbywając rejsy z młodzieżą szkoloną i zapoznając ją z tajnikami sztuki żeglarskiej.

Jeżeli chodzi o warunki panujące na Kapitanie Głowackim jest to jacht bardzo wygodny, docenią to szczególnie osoby które brały udział w dłuższych rejsach na mniejszych jednostkach oraz te, które cenią sobie komfort żeglowania. Posiada 2 kabiny 6 osobowe, 2 kabiny 4 osobowe oraz 2 kabiny 2 osobowe (plus kajuta kapitańska), ogrzewanie, instalacje elektryczne; (24, 220 i 380V). Duży kambuz oraz zawsze dobrze zaopatrzona chłodnia są gwarancją doskonałych posiłków. Załoga podzielona jest na czteroosobowe wachty, które pełnią służbę wraz z wykwalifikowanym oficerem.

źródło COŻ Trzebież

Wróć